Przejdź do głównej zawartości

Narodowa kwarantanna XXXV - Szczepionka Billa Gatesa

16 kwietnia 2020

                 film na dziś "Surogaci"

I od dziś . Maska na twarz. Dobrze, w porządku, spoko. Nałożę. Tyle tylko, że mojej pomadki mi żal...

W czas kwarantanny, czas nie całkowicie normalny, maluję powieki na zajebiście różowy kolor. Takim cieniem, który w całej palecie cieni omijałam szerokim łukiem. Pędzelka oczywiście. Do tego dokładałam zajebiście czerwoną pomadkę, zwaną inaczej szminką. ( To wyjaśnienie dla facetów, którzy nie kumają kosmetycznej terminologii).

Teraz czerwieni na ustach już nie będzie. Co prawda znajoma podesłała mi link do filmiku, jak ładnie wymalować maseczkę, ale za dużo roboty. Bo to i podkład trzeba, i puder, i coś tam jeszcze, by z białej maseczki uzyskać efekt takiego Jokera.

Wolałam sobie go kupić. W ogóle to kupiliśmy maseczki rodzinnie. Syn teraz zakłada wściekłe usta Hulka. Twarz jak na Halloween. Ja wybrałam Jokera. Czekam na dostarczenie do domu. Jak by nie patrzeć, strój na tegoroczne święto duchów już jest. Podejrzewam, że 31 października najwięcej będzie jednak koronawirusów.

O tym, jak się nosi maseczki, na pewno jeszcze nie raz napiszę.

Druga sprawa jest poważniejsza. Wczoraj, tuż przed zalegnięciem w łożu, trafiłam w sieci na przerażającą wypowiedź. Człowiek, nie przebierając w słowach, wyzywał i wyklinał ministra zdrowia. Ten miał powiedzieć, że stan wirusowy będzie panował tak długo, jak długo wszystkich się nie zaszczepi. Krzyczący do kamery mężczyzna twierdził, że to będzie ludobójstwo, a stoją za tym najbogatsi tego świata z Billem Gatesem na czele.

Oczywiście Bill Gates przyśnił mi się w nocy, jak wstrzykiwał mi coś w prawe ramię (spałam na lewym boku).

Nie, rano nie weryfikowałam wypowiedzi ani ministra, ani krzyczącego pana. Dorwałam się do jakiegoś romansu z czasów napoleońskich. Taka praca socjologiczna. Muszę przez niego przebrnąć, żeby uzyskać odpowiedź, dlaczego tysiące, ba, miliony kobiet uwielbiają tego typu literaturę.

Wracajmy do szczepionki...

Na początku narodowej kwarantanny dotarła do mnie teoria spiskowa mówiąca właśnie o szczepionkach. Każdy obywatel na Matce Ziemi miał być obowiązkowo zaszczepiony. Czy to na koronę, czy na sarsa czy na wściekliznę, to nieistotne. Najważniejsze, żeby wszczepić mu mikroczip. Ten czip pozwoliłby  na jeszcze większą permanentną inwigilację, o której w czasach Związku Radzieckiego nawet nie marzono. Urządzenie kontrolowałoby nasze nerki, wątrobę i uzębienie. Gorączkę oczywiście też. I tak człowiek chory – siedzi w domu, zdrowy – baluje.

Szczerze mówiąc nie mam nic przeciwko takiemu czipowi. Koleżanka, z którą o tym rozmawiałam, też nie. Zamiast łazić po lekarzach i łykać lekarstwa na żołądek, od razu będzie wiadomo, że to wątroba. Proste zalecenie – mniej alkoholu i w porządku.

Sprawą problematyczną jest, czy mikroczip będzie kontrolował nasz umysł. Czy będzie kierował naszym życiem osobistym? W kim się zakochać? Czy pokieruje, jak głosować w wyborach? Takich tych najbliższych na przykład....

Ja nie żartuję. Ja się nie śmieję.

Poczytajcie Juliusza Vernea. Facet żył na przełomie stuleci, a jakie rzeczy wymyślił! Fascynował mnie, kiedy byłam w szkole średniej. Wchłaniałam powieść za powieścią zachwycając się wynalazkami ich bohaterów. Ponad sto lat temu uchodziły za wymysł pisarza, zaliczano je do pojęcia „fantastyka naukowa”. 
A kto z Was zna film „Surogaci” ? Akcja filmu rozgrywa się w 2017 (!!!) roku. Ludzie żyją w całkowitej izolacji, a jedyny kontakt między nimi następuje za pomocą robotów, które są udoskonalonymi wersjami ich samych!

Jak niewiele nam brakuje do tego, by wydarzenia w filmie stały się autentyczne! W domach już siedzimy, zamiast robotów mamy komputery.... na razie.... na razie... póki co... póki co....

Jedną z rzeczy, której bardzo mi brak w czasie kwarantanny, jest biblioteka. Uwielbiam szperać w książkach, zwłaszcza starych. Chyba po zakończeniu tej całej hecy, zacznę nałogowo czytać właśnie Vernea. W jego twórczości na pewno znajdę odpowiedź, co też szykuje nam Bill Gates...




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Narodowa kwarantanna XVI – Cyferki dzień przed burzą

28 marca 2020 film na dziś "Czas Apokalipsy" Tak, wiem, dziś w nocy wyszła specustawa o wyborach. Tak, wiem, nie przewidziałam tego. Tak, wiem, powinnam się do tego ustosunkować. A gów... ! Wszystko to jest gów.... i nie będę o tym pisać! Mój blog nie będzie śmierdział! Przejdźmy do wczorajszego dnia. To był rzeczywiście taki spokojny dzień przed burzą. Koleżanka poszła na działkę i zadzwoniła do mnie stamtąd. „Jaki wirus? Jaka korona? Przyroda budzi się do życia. Jakiś ptaszek z pięknym dzióbkiem chodzi za mną. Pączki na drzewkach robią się zielone. Świeci cudowne słońce. Jest pięknie. Jest cudownie!” Rzeczywiście, przyroda ma za nic małego, wrednego hitlerka i robi to, co do niej w marcu należy – budzi się do życia. Pod moim blokiem nieśmiało odzywa się bez. Krzew parkowej porzeczki (tak nazwał go sąsiad) też zaczyna się zielenić. O trawie nie wspomnę, bo ona cały czas jest zielona.... Nie zdążyła odpocząć, bo zima była jaka była. Natomiast t...

Narodowa kwarantanna XLVII – Do przodu żyj!

     film na dziś - „Pół żartem, pół serio” Informuję, że wszystko idzie do przodu. Strach opanowany. Ludzie wychodzą na ulice. Człowiek zaczyna rozmawiać z człowiekiem. Coraz więcej samochodów. Wraca sens włączonych świateł na skrzyżowaniu. Nawet, o dziwo, liście na drzewach zaczęły rosnąć. Wiem, że wiosna, ale susza. Istniało niebezpieczeństwo, iż w ogóle nie wyrosną. Kolejny mądry w ratuszu wydał rozkaz koszenia trawy, której nie ma. W internecie podniósł się wrzask. Ponoć kosiarka zjechała z placu boju. Syn na działce wykopał nowy dół i przeniósł „sławojkę”. Zastanawiam się, co posadzić w miejscu starej. Gleba powinna być żyzna. Taki czarnoziem. Jeszcze tylko za dużo aut przed blokiem. Ludzie jak widać nie pracują. Jeszcze brak szkolnego hałasu. Wszak szkoła blisko mnie. Ale małolatów coraz więcej. Niektórzy mają gdzieś zakazy grupowania się. Łażą piątkami, szóstkami i jak jest im wesoło. O ile na początku kwarantanny jeszcze rozmawiali o szk...

Narodowa kwarantanna XXI – Wiosna seniorze

2 kwietnia 2020 film na dziś "Wiosna, panie sierżancie" Wczoraj mój wnuk skończył pierwszy rok życia. Tak, rok temu wywinął nam numer i urodził się w święto dowcipu i dobrego humoru. Wiadomość o tym, że zostałam babcią, część moich znajomych potraktowała jako żart. Oczywiście młody miał swój tort i swoją świeczkę. Imprezy nie było. I chyba dobrze. Babciom i ciociom trochę żal, ale za to młoda rodzina miała swoją, bardzo intymną uroczystość. Rodzice mogli sobie w spokoju i ciszy powspominać, zrobić foto, pomarzyć o super ekstra przyszłości dla swego maleństwa.... W sumie to nie wiem jak było, ale mam nadzieję, że dobrze. Cóż począć, że pierwsze urodziny wypadły w czas epidemii.... Jest w tym jednak pewna nadzieja. Ponoć każde pokolenie musi przeżyć jakąś wojnę. Wojna z małym, wrednym hitlerkiem trwa w najlepsze. Wpiszmy zatem ją w życiorysy dzisiejszych kilkulatków. Niech więcej żadnych wojen w życiu nie mają. Wczoraj przez internet przetoczyła się burza ...