Przejdź do głównej zawartości

Narodowa kwarantanna XLV – Sztuka dla sztuki


                      film na dziś „Skrzydlate świnie”

Wczorajszy dzień poświęciłam na wiosenne porządki w ciuchach. To znaczy ciężkie, grube swetry, nieco chudsze dżinsy i w miarę lekkie bluzki zamknęłam za pomocą odkurzacza w workach. Z nich wcześniej wyjęłam przewiewne sweterki, cienkie „rybaczki” i bluzeczki typu „mgiełka”. Znaczy się jesienno-zimowe zajęły miejsce ciuchów wiosenno-letnich i odwrotnie.
Okazało się, że przez pół roku ani nie przytyłam, ani nie schudłam. Wszystko pasowało i nic nie wrzuciłam do kontenera z napisem „Pomoc dla ubogich z pis”.

Potem wysłuchałam dwóch płyt, winylowych oczywiście, Pink Floydów. „The Wall” to wydanie dwupłytowe, więc w sumie płyt było sztuk trzy. Obejrzałam „Ziemię obiecaną”. Z kasety VHS nagranej własnoręcznie jeszcze przed tym, jak Wajda, też własnoręcznie, pociął taśmę i usunął najlepsze kawałki z Kaliną Jędrusik w pociągu. Jak młodzi nie wiedzą, o co biega, niech sobie poszukają. Mają internet od tego.

Wieczorem skupiłam się na przygodach Jamesa Bonda. Musiałam na ten czas przeprosić TVP1, bo tam był film. Szybko sobie to wybaczyłam, bo akurat „Skyfall” z Danielem Craigiem lubię, chociaż za samym Danielem nie przepadam.
W każdym razie owe liczne zajęcie na kwarantannie nie pozwoliło mi skupić się na bieżących wiadomościach.

Usłyszałam coś o odmrożeniu sportu i uruchomieniu „Orlików”.
Nie odmrozili? Przechodziłam niedawno obok jednego i lodowiska już tam nie było...

Usłyszałam, że ruszyć ma piłka nożna i żużel. Znaczy się sport zawodowy. Mecze ligowe będą.

Bez kibiców.

I jako kibic, niektórzy mówią nawet, że kibiol, mam sporo do powiedzenia na ten temat.

Jeszcze nie tak dawno zawodnicy krzyczeli do kibiców „Gramy dla was!”. Modne było twierdzenie „Mecz dla kibiców, nie dla sędziów!” Kibice stanowili właściwie sens sportowego widowiska. Tak jak widzowie w teatrze lub w kinie. Spektakl robi się dla widzów. Film kręci się też dla nich.

Ja może piszę częściowo w celach terapeutycznych (żeby nie zidiocieć na kwarantannie, rzecz jasna), ale chcę również, by ludzie mnie czytali. Nawet uznając, że to, co piszę jest idiotyczne.

Ale mecz bez kibiców? I to nie za karę?

Oczywiście, ze znalazłam odpowiedź na zagadnienie. W świecie sztuki.

Oto hasło „sztuka dla sztuki” (fr. l'art pour l'art), czyli sztuka jest celem sama w sobie. Poeta pisze dla siebie, malarz maluje dla siebie. Dzieło jest dziełem samo w sobie. Po raz pierwszy słynnego hasła użył w 1818 w swojej książce „O prawdzie, o dobru i o pięknie” Victor Cousin. „Hasło było wyrazem sprzeciwu wobec utylitaryzmu w sztuce, spełnianiu przez nią innych, oprócz estetycznych funkcji. Dzieło miało być doskonałe w swej formie, bez przypisywania nadmiernego wydźwięku, np. edukacyjnego czy politycznego. Koncepcja ta przewija się w poglądach wielu pisarzy i filozofów”. Hasło propagowane było przez niektórych twórców polskiego i europejskiego modernizmu, znaczy się na przełomie XIX/XX wieku, bardziej w stronę tego pierwszego.

Tłumacząc z polskiego na nasze, moje pisanie ma być ładne, ale wcale nie musi pełnić funkcji ideowej. Może być również brzydkie, jak się komuś nie podoba, ale nie musi pełnić funkcji poznawczej.

Czy zastanawialiście się, po co w domu są takie kwiaty w wazonie? 

Sens umieszczania paprotki i aloesu w doniczkach jest wiadomy. Ten oczyszcza powietrze, tamten kwiat leczy.

A taki tulipan? 

A taki goździk?

Nic, nul, żadnego pożytku.

A jednak jest.

Bo ładny. Taka sztuka dla sztuki.

Czy teraz piłka nożna i żużel będzie czymś takim? Kopiemy i jeździmy wokół stadionu dla samej idei kopania lub jazdy?
(Szczerze mówić nie dosłyszałam, czy zawody będą odbywały się równocześnie? I tu stadion, i tu stadion....)

Czekam więc z utęsknieniem na pierwszy mecz bez publiczności. Oczami wyobraźni widzę kibiców stojących pod stadionem w przepisowej odległości od siebie. Tak jak podczas protestów bodajże w Izraelu. Kibice stoją i też krzyczą. Na przykład "Sędzia wuj!" Bo sędzia zawsze jest ...ujem. 

Bo kibic meczu nie odpuści.

Oczywiście dotyczy to tylko „kopanej”. Głos wydawany przez żużlowy motocykl zagłuszy niestety każdego kibica.





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Narodowa kwarantanna XVI – Cyferki dzień przed burzą

28 marca 2020 film na dziś "Czas Apokalipsy" Tak, wiem, dziś w nocy wyszła specustawa o wyborach. Tak, wiem, nie przewidziałam tego. Tak, wiem, powinnam się do tego ustosunkować. A gów... ! Wszystko to jest gów.... i nie będę o tym pisać! Mój blog nie będzie śmierdział! Przejdźmy do wczorajszego dnia. To był rzeczywiście taki spokojny dzień przed burzą. Koleżanka poszła na działkę i zadzwoniła do mnie stamtąd. „Jaki wirus? Jaka korona? Przyroda budzi się do życia. Jakiś ptaszek z pięknym dzióbkiem chodzi za mną. Pączki na drzewkach robią się zielone. Świeci cudowne słońce. Jest pięknie. Jest cudownie!” Rzeczywiście, przyroda ma za nic małego, wrednego hitlerka i robi to, co do niej w marcu należy – budzi się do życia. Pod moim blokiem nieśmiało odzywa się bez. Krzew parkowej porzeczki (tak nazwał go sąsiad) też zaczyna się zielenić. O trawie nie wspomnę, bo ona cały czas jest zielona.... Nie zdążyła odpocząć, bo zima była jaka była. Natomiast t...

Narodowa kwarantanna XLVII – Do przodu żyj!

     film na dziś - „Pół żartem, pół serio” Informuję, że wszystko idzie do przodu. Strach opanowany. Ludzie wychodzą na ulice. Człowiek zaczyna rozmawiać z człowiekiem. Coraz więcej samochodów. Wraca sens włączonych świateł na skrzyżowaniu. Nawet, o dziwo, liście na drzewach zaczęły rosnąć. Wiem, że wiosna, ale susza. Istniało niebezpieczeństwo, iż w ogóle nie wyrosną. Kolejny mądry w ratuszu wydał rozkaz koszenia trawy, której nie ma. W internecie podniósł się wrzask. Ponoć kosiarka zjechała z placu boju. Syn na działce wykopał nowy dół i przeniósł „sławojkę”. Zastanawiam się, co posadzić w miejscu starej. Gleba powinna być żyzna. Taki czarnoziem. Jeszcze tylko za dużo aut przed blokiem. Ludzie jak widać nie pracują. Jeszcze brak szkolnego hałasu. Wszak szkoła blisko mnie. Ale małolatów coraz więcej. Niektórzy mają gdzieś zakazy grupowania się. Łażą piątkami, szóstkami i jak jest im wesoło. O ile na początku kwarantanny jeszcze rozmawiali o szk...

Narodowa kwarantanna XXI – Wiosna seniorze

2 kwietnia 2020 film na dziś "Wiosna, panie sierżancie" Wczoraj mój wnuk skończył pierwszy rok życia. Tak, rok temu wywinął nam numer i urodził się w święto dowcipu i dobrego humoru. Wiadomość o tym, że zostałam babcią, część moich znajomych potraktowała jako żart. Oczywiście młody miał swój tort i swoją świeczkę. Imprezy nie było. I chyba dobrze. Babciom i ciociom trochę żal, ale za to młoda rodzina miała swoją, bardzo intymną uroczystość. Rodzice mogli sobie w spokoju i ciszy powspominać, zrobić foto, pomarzyć o super ekstra przyszłości dla swego maleństwa.... W sumie to nie wiem jak było, ale mam nadzieję, że dobrze. Cóż począć, że pierwsze urodziny wypadły w czas epidemii.... Jest w tym jednak pewna nadzieja. Ponoć każde pokolenie musi przeżyć jakąś wojnę. Wojna z małym, wrednym hitlerkiem trwa w najlepsze. Wpiszmy zatem ją w życiorysy dzisiejszych kilkulatków. Niech więcej żadnych wojen w życiu nie mają. Wczoraj przez internet przetoczyła się burza ...